piątek, 4 grudnia 2015

Andrzejki 2015

Dzięki zaangażowaniu sołtys Grażyny Gabrysiak oraz Rady Sołeckiej w Iwięcinie co roku mamy wspaniałą zabawę andrzejkową z coraz większa ilością uczestników.
Było dużo ludzi młodych, którzy po raz pierwszy bawili się u nas i co cieszy, wielu z nich to mieszkańcy naszej miejscowości lub sąsiednich wiosek.
Dziękuję za życzenia imieninowe i prezenty - w imieniu własnym i trzech innych Andrzejów uczestniczących w zabawie . 
Do zobaczenia na Szkolnym Balu Charytatywnym 23 stycznia 2015!

piątek, 20 listopada 2015

ks. Henryk Świerkowski – zapomniany bohater

ks. Henryk Świerkowski to postać mało znana ale dla naszej parafii zasłużona. Był pierwszym proboszczem Parafii Dobiesław w latach 1946-1947. To on narażając życie i  zdrowie uratował kościół w Dobiesławiu i Iwięcinie od narodowców. Przez wiele lat pełnił posługę kapłańską w Szczecinie, angażując się również w działalność społeczną miasta, czego wyrazem jest nadanie przez Radę Miasta Szczecin w 2014 roku nazwę "plac Ks. Henryka Świerkowskiego" placowi otaczającemu kościół p. w. Chrystusa Króla w Szczecinie.
Jego pasją były drzewa i krzewy ozdobne. Trwałym śladem jest zespół zieleni (sadzonki ściągane z Europy) przy kościele w Skolwinie i przy świątyni na Niebuszewie gdzie był proboszczem od 1980 r. do 1990 r.
Bohaterska postawa księdza zasługuje na upamiętnienie.  W 70 rocznicę powrotu Ziem Zachodnich do Polski publikujemy w zakładce Kościół, portalu iwiecino.pl.  biografię księdza Świerkowskiego oraz wspomnienia proboszcza Sieciemina - ks. Antoniego Wołek-Wacławskiego, który szczegółowo opisuje tamte dramatyczne wydarzenia.
 

Szkoła 8-klasowa?



Zapowiedź reformy oświaty zapowiedziane w expose Pani Premier Beaty Szydło bardzo mnie ucieszyła a szczególnie informacja o powrocie do ośmioletniego cyklu nauczania w szkołach podstawowych. 
Dla naszej szkoły będzie to miało daleko idące konsekwencje, w większości pozytywne. Zwiększy się ilość uczniów w szkole a co za tym idzie będziemy mieli więcej środków finansowych na jej utrzymanie. Młodzież z naszych wiosek bardziej się zintegruje ze środowiskiem lokalnym. Dwa dodatkowe lata, tak ważne w życiu dorastającego człowieka, to czas nauki ale też kształtowania własnego charakteru. Gdy proces wychowawczy przebiega we własnym środowisku, które zna ucznia od przedszkolaka, większa jest możliwość kształtowania właściwych postaw i wzorców. 
Trzymam kciuki aby reforma się udała!

niedziela, 8 listopada 2015

Maria Idziak 1953 - 2015

Wczoraj wieczorem zmarła Maria Idziak, wielki przyjaciel naszej wioski a dla mnie osobiście osoba, z którą byłem związany emocjonalnie, która rozumiała czym naprawdę jest praca na rzecz dobra wspólnego.
Miała przymioty charakteru, których jej zazdrościłem: umiała zjednywać ludzi wokół wspólnych celów, podtrzymywać w nich nadzieję i entuzjazm oraz chęć działania. Maria potrafiła inspirować, jej artystyczna dusza zawsze miała niesłychane wyczucie estetyki i poczucia piękna. 
Nigdy nie widziałem u niej zniechęcenia, była zawsze pełna pomysłów, którymi zarażała innych. Maria Idziak to pewnego rodzaju fenomenem, zjawisko, w którym mieliśmy szczęście uczestniczyć. Współpracowałem z nią w latach 2005 – 2008 w ramach projektu EQUAL - Wiosek Tematycznych oraz później przez kilka lat przy prowadzeniu warsztatów bożonarodzeniowych dla dzieci.
Wspólnie zrobiliśmy dwa duże projekty cysterskie (2010, 2013), przypominając zapomniane dziedzictwo „szarych mnichów” na Pomorzu. Dzięki licznym szkoleniom, wyjazdom integracyjnym, oraz trwałym dziełom jakie tu zostały, mieszkańcy naszej wioski mogli wiele zyskać. 
 
Był to zysk nie tyle materialny co duchowy, inspirujący do robienia czegoś nowego, uwierzenia, że można realizować własne pomysły i marzenia. Na wyprawach edukacyjno-studyjnych w kraju i za granicą mieliśmy możliwość zwiedzenia „kawałka świata”, podejrzenia ciekawych rozwiązań i poznania ludzi, którzy biorą los we własne ręce.

Maria Idziak potrafiła nas wszystkich zbliżyć do siebie. Częste wizyty w Podgórkach, Sierakowie Sławieńskim, Dąbrowie i innych wioskach sprawiły, że zawiązały się przyjaźnie między nami. Otworzyły się granice wsi co sprawiło, że np. Podgórki, które kiedyś były „za górami, za lasami” stały się nam bliskie a Sierakowo Sł., które było na krańcach naszej gminy, nagle znalazło się w samym centrum.

W roku 2008 Maria Idziak była konsultantem artystycznym podczas renowacji renesansowych ław (strona południowa) w kościele w Iwięcinie. Wsparła mnie w trudnym momencie, gdy musieliśmy zakwestionować jakość wykonanych prac w urzędzie konserwatorskim. 
Mimo postępującej choroby potrafiła zachować pogodę ducha. Do końca interesowała się tym, co się dzieje w naszej wiosce. W trudnym momencie przejmowania szkoły przez stowarzyszenie w roku 2011 oraz później, zawsze mogłem liczyć na jej radę i życzliwość. 
Mario, na zakończenie projektu EQUAL dostałaś od nas pięknego anioła, teraz proszę aby Twój Anioł Stróż przeniósł Cię do Boga w Niebie. Do zobaczenia!
Zapraszamy na Mszę Św. w intencji śp. Marii Idziak w dniu 10 listopada 2015 r. o godz. 17.30 w kościele pw. MB Królowej Polski w Iwięcinie.


 Maria Idziak (1953 - 2015) - notka biograficzna
Maria Idziak urodziła się 10 lipca 1953 roku w Gryfinie. Tam właśnie w 1946 roku, po wyjeździe ze Stanisławowa, osiedlił się jej tato ze swoją mamą i siostrą, tam poznali się i pobrali rodzice Marii, tam ukończyła szkołę średnią. A że świadectwo maturalne miała wyśmienite - mogła rozpocząć studia bez egzaminów. Rodzina namawiała ją na medycynę. W ostatniej chwili zdecydowała się na polonistykę, którą ukończyła w 1977 roku na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Obroniła pracę magisterską o integracji językowej na Ziemiach Zachodnich. 
W tym samym - 1977 roku wyszła za mąż za Wacława Idziaka, z którym - jak mówiła - przez pięć lat studiów siedziała w jednej ławce. 31 stycznia 1981 r. urodził się syn Piotr.
Tuż po studiach tzw. "rok kulturalny" przepracowali oboje w ośrodku kultury w Gryfinie, od 1978 roku - mieszkają w Koszalinie. Maria kilka miesięcy przepracowała tutaj w szkole i dwa lata - w Wydziale Kultury Urzędu Wojewódzkiego. Potem zajmowała się sprawami plastyki w Koszalińskim Towarzystwie Społeczno-Kulturalnym (KTSK), jedenaście lat - pracując w tym stowarzyszeniu, później - działając społecznie. Przez kilka kadencji była członkiem Zarządu  a później prezesem KTSK. Od września 2005 roku pracowała na rzecz Partnerstwa na Rzecz Rozwoju RAZEM realizującego projekt tworzenia wiosek tematycznych na terenie województwa zachodniopomorskiego w ramach Inicjatywy Wspólnotowej EQUAL.
 
Od 1981 roku Maria zaczęła malować "na poważnie", choć malowała już dużo wcześniej. Dom rodzinny pełen był obrazów babci - profesjonalnej malarki po studiach we Lwowie, która zaraziła ją swoją pasją. Zresztą siostra ojca, polonistka - też była malarką. Maria malowała w domu, w akademiku, w kole plastycznym w Gryfinie, w Klubie Plastyka Amatora przy WDK w Koszalinie. Zdobyła uprawnienia zawodowe i rozpoczęła samodzielną drogę twórczą, znaczoną udziałem w wielu wystawach zbiorowych, indywidualnych i w plenerach. Wystawiała swoje prace na wystawach indywidualnych - między innymi w Koszalinie, Gdyni, Kołobrzegu, Nowym Sączu, Toruniu, Krakowie, Ciechocinku, Warszawie, Krynicy, Słupsku, Łebie, Zakopanem, Poznaniu, Sopocie, Olsztynie, Szczecinie, Wałbrzychu, Rzeszowie a także kilkakrotnie w Niemczech, we Francji, Danii - w Kopenhadze i wielokrotnie na Bornholmie. Brała także udział w bardzo wielu wystawach zbiorowych. Wspólnie z Gretą Grabowską zorganizowały cykl wystaw pt. "Papier i Papier". O swoim malarstwie - opowiadała tak:
Na początku malowałam obrazy olejne i akwarele, głównie pejzaże, pod okiem śp. Bronisława Rychlika. Potem - był okres abstrakcjonizmu, zafascynowałam się szczególnie malarstwem amerykańskim, tzw. malarstwem gestu, łączyłam różne techniki i różne faktury. W 1995 roku zostałam przyjęta do dynamicznie rozwijającego się, mającego swą siedzibę w Nowym Sączu Stowarzyszenia Pastelistów Polskich. Systematycznie brałam udział w Ogólnopolskich, obecnie Międzynarodowych Biennale Pasteli. Nieustanne poszukiwania doprowadziły mnie do znalezienia nowych możliwości wykorzystania tak tradycyjnej techniki, jaką jest pastel. Przeszłam od kredki suchej do pasteli pylistej, proszków pigmentowych i tworzenia różnych faktur i struktur na bazie pasteli. Teraz dołączyłam do tego wszystkiego elementy zbudowane z innych materiałów. Są to tkaniny, stare papiery, bibuły, tektury. Tak powstały moje ostatnie "Martwe natury".



Maria malowała, pokazywała prace na wystawach, czasem je sprzedała. Ale to nie wszystko. Ludzie mają różne talenty - mówiła. Ja od zawsze miałam zdolności organizatorskie i animatorskie. W szkole i podczas studiów - organizowałam wyjazdy, wycieczki i rajdy. Już w Gryfinie byłam prezesem Gryfińskiego Towarzystwa Kulturalno-Oświatowego. Wtedy, podczas zjazdu regionalnych stowarzyszeń kultury w Szczecinie poznałam śp. Stefana Napierałę - szefa KTSK. Kiedy w 1978 roku przeprowadziliśmy się z mężem do Koszalina, odwiedziłam pana Stefana w siedzibie Towarzystwa, gdzie na ścianach znajdowała się piękna kolekcja malarstwa artystów koszalińskich, i tak zaczęła się moja przygoda z KTSK. Potem (wiele lat wspólnie z Andrzejem Słowikiem, później z Gretą Grabowską) organizowałam plenery dla różnych środowisk plastycznych, w tym także - dla młodzieży. Najbardziej znane były plenery w Górznie k. Torunia (9 edycji), w Karlinie (plener "Zapraszam do pracy", którego akcja toczyła się w karolińskim spichlerzu), w Hotelu "Polanin" w Połczynie Zdroju, na którym plastycy spotykali się trzynaście razy. Teraz - od sześciu lat - organizuję imprezy plastyczne dla uzdolnionych dzieci wiejskich w Podgórkach. Są to dziesięciodniowe warsztaty wakacyjne, podczas których spotykają się dzieci z okolicznych wsi, dzieci niepełnosprawne i dzieci z dużych miast. Myślę, że najważniejsze są na tych warsztatach nie tyle same efekty malowania, ile wytworzenie niepowtarzalnego klimatu nieustającej pracy twórczej, który daje młodym osobom satysfakcję i rozwija kreatywność. Duża w tym zasługa pomagających mi kolegów artystów - Agnieszki Sienkowskiej, Beaty Jasionek, Andrzeja Koniecznego, Wojtka Tężyckiego oraz studentów uczelni artystycznych.
 

Dwa razy w roku Maria organizowała plenery dla dorosłych profesjonalnych artystów - jeden o nazwie "Plener z DEBETEM" w Sianożętach, drugi - "Na Hawajach"- w gospodarstwie agroturystycznym leżącym nieopodal Złotowa.
Dużo czasu zajmowała jej także praca związana z tworzeniem projektów aktywizacji społeczno-zawodowej mieszkańców naszych wsi oraz starania o uzyskanie dofinansowania na ich realizację ze środków Unii Europejskiej i ONZ
W latach 2005 – 2008 powstały  Wioski Tematyczne w tym trzy w Gminie Sianów: Sierakowo Sł., Dąbrowa i Iwięcino oraz w Gminie Malechowo: Paproty i Podgórki. W późniejszych latach Maria Idziak nie przestawała wspierać lokalnych społeczności angażując się w projekty odwołujące się do dziedzictwa pocysterskiego „Ekonomia Społeczna na Szlaku Cysterskim” w 2010 r. oraz „Pomorski Szlak Cysterski: Iwięcino, Wierciszewo, Dąbrowa”.
Zmarła w wieku 62 lat 8 listopada 2015 r.
Źródła: Przy opracowaniu notki biograficznej korzystałem z artykułu Marii Ulickiej „Ludzie regionu”

piątek, 30 października 2015

Festiwal demokracji



 Zakończył się wyborczy maraton. Zaczął się w maju zeszłego roku wyborami do Parlamentu Europejskiego, następnie mieliśmy Wybory Samorządowe - w listopadzie 2014, później – w maju 2015 wybory Prezydenta RP, Referendum „Komorowskiego” i na końcu w październiku 2015 - Wybory Parlamentarne. W sumie 5 głosowań, a gdy się doda jeszcze wybory sołeckie w pierwszym kwartale 2015 r. to 6 głosowań w przeciągu zaledwie 1 roku. Prawdziwy festiwal demokracji, który niektórych przyprawiał o zawrót głowy. Nie powinniśmy jednak narzekać - o to walczyli nasi dziadowie i ojcowie.

czwartek, 29 października 2015

Stary przedwojenny cmentarz w Iwięcinie

Na przedwojennej fotografii naszego kościoła widać stary cmentarz, który okalał świątynie jeszcze w połowie lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Był on pierwotnym, najstarszym cmentarzem ponieważ ten, który obecnie istnieje powstał w roku 1912. Na zdjęciu widać nagrobki, kojce żeliwne okalające miejsca pochówku. W 1948 r. Ministerstwo Ziem Odzyskanych wydało instrukcję, że akcja „odniemczania” dotyczy również cmentarzy, chyba że przeciw likwidowaniu nekropolii przemawiają względy ochrony zabytków. W praktyce oznaczało to przyzwolenie władz, a wręcz nakaz, do usuwania niemieckich cmentarzy na terenach całych Ziem Odzyskanych. Ten proces trwał nieprzerwanie do lat 70-tych. Dopiero pod koniec lat 90-tych ubiegłego wieku pozwolono byłym mieszkańcom Iwięcina, na postawienie symbolicznej tablicy (w dwóch językach), która upamiętniała pochowanych tu ludzi.

Lapidarium opiekują się uczniowie naszej szkoły
Na cmentarzu parafialnym w Iwięcinie, 12 czerwcu 2009 roku, dzięki złożonemu projektowi przez stowarzyszenie i dofinansowaniu przez UGiM Sianów, zostało odsłonięte  lapidarium - symboliczny pomnik o wspólnej pamięci, poświęcony tym, którzy zostali  pochowani na początku ubiegłego wieku. W uroczystości udział wzięła grupa kilkudziesięciu byłych mieszkańców Iwięcina i okolicznych wsi, którzy przyjechali z Niemiec.

piątek, 23 października 2015

Wybory parlamentarne 2015



 Przejeżdżając przez naszą gminę widać wszędzie banery i plakaty wyborcze. Wieszane są również na prywatnych posesjach. Nie trzeba z ludźmi rozmawiać aby znać ich symptie polityczne. Wszak nikt nie wiesza na swoim ogrodzeniu reklamy wyborczej, z którą się nie utożsamia.  Po ilości materiału wyborczego widać, że szykuje się „zmiana”. W Iwięcinie - bastionie SLD i PSL-u, również widać inne barwy. Na naszych oczach kruszy się stary porządek. Ludzie chcą nowych twarzy w polityce, zmiany pokoleniowej dającej nadzieję na odbudowę zaufania do Państwa i jego instytucji.

niedziela, 11 października 2015

Kremówki

Jan Paweł II – Patron Rodziny. Pod takim hasłem 11 października 2015 r. obchodziliśmy jubileuszowy – XV Dzień Papieski. W tym dniu, tradycyjnie w całej Polsce i poza jej granicami, organizowana była zbiórka na program stypendialny prowadzony przez Fundację „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. 
W naszej gminie dzięki Akcji Katolickiej oddział w Sianowie rozprowadzane były już kolejny rok "papieskie kremówki". Z roku na rok inicjatywa ta ma coraz większy zasięg. Obejmuje w tej chwili parafie: Sianów (Sianów, Węgorzewo), Dobiesław (Iwięcino, Dobiesław), Osieki (Sucha Koszalińska), Sieciemin (Sieciemin, Karnieszewice, Dąbrowa). Jest z tym związana cała akcja logistyczna, w którą zaangażowanych jest wiele osób: odbiór kremówek w Sianowie, przepakowanie na tacki papierowe, zawijanie w folie, dystrybucja przy kościołach. U nas w akcję "kremówki" włączyli się: oprócz mojej osoby, sołtys Grażyna Gabrysiak z mężem, Magda Kołodziejczak oraz Szkolne Koło Caritas pod opieką katechetki Renaty Kubickiej. Cieszymy się, że mogliśmy pomóc dzieciakom!

piątek, 2 października 2015

Henryk Błaszczyk





Odsłonięcie tablicy upamiętniającej pierwszego kierownika szkoły Henryka Błaszczyka dokonała Krystyna Grub - przedstawiciel rodziny oraz uczennica pierwszej klasy Szkoły Powszechnej w Iwięcinie Anna Stankiewicz.


Pierwsze grupowe zdjęcie Szkoły Podstawowej w Iwięcinie z roku 1951 a na nim  63 osoby, w tym pierwszy kierownik szkoły Henryk Błaszczyk ze swoją żoną Katarzyną. Postanowiliśmy odnaleźć   imiona i nazwiska uczniów, którzy są na tym zdjęciu. 70-lecie szkoły było do tego dobrą okazją. Większość z tych ludzi już nie żyje.  Gdy szli do szkoły mieli od 6 do 10 lat, byli otwartą księgą, którą można było zapisać. 

Tablica upamiętniająca  Henryka Błaszczyka
Ich lata młodzieńcze przypadły na lata 50-te ubiegłego wieku, okres stalinowskiej i sowieckiej indoktrynacji.  W tych trudnych czasach na różne sposoby starali się kultywować własne tradycje i tożsamość przywiezioną z Ojcowizny. Niewątpliwym liderem tej grupy był Henryk Błaszczyk. Za nim przyjechał do Iwięcina był dyrektorem szkoły w rodzinnej Branwi przez 19 lat. W wieku 43 lat zaczynał nowy etap życia mając za sobą doświadczenie z czasów okupacji: obóz koncentracyjny na Majdanku, organizację Batalionów Chłopskich w Branwi oraz tajne nauczanie. 
We wspomnieniach duszpasterskich w 25 lecie Diecezji Gorzowskiej proboszcz Sieciemina ks. Antoni Wołek-Wacławski wspomina Henryka Błaszczyka w kontekście pierwszych wyborów do Sejmu w roku 1946: ..."Jasnym było, że na listę nr.1 będą głosować wszyscy urzędnicy zależni od Rządzącej Władzy, a wielu ludzi jak przewidywano, będzie głosować na listę nr. 2 Witosa i Mikołajczyka. Tym więcej, że w gminie Sieciemin byli osadnikami chłopi spod znaku tego stronnictwa. A ponadto cieszyli się dużym wpływem u ludzi: sołtys w Karnieszewicach, a zwłaszcza kierownik szkoły w Iwięcinie. Obaj byli zwolennikami Stronnictwa Ludowego jeszcze sprzed wojny. Proszono tych wpływowych przywódców, aby zmienili swoje orientacje i sami wpłynęli na podległe gromady do głosowania na listę nr. 1. Lecz byli nieustępliwi w swych przekonaniach, nawet mimo groźby konsekwencjami... Nie ustąpili. Nagle gruchnęła wiadomość, że sołtys w Karnieszewicach został aresztowany pod zarzutem znalezienia u niego za stodołą karabinu. A po tygodniu spotkał ten sam los i kierownika szkoły w Iwięcinie. Siedzieli w więzieniu w Sławnie 3-4 tygodni. Zmienili się, ponoć głosowali już na listę numer 1. Później ormowiec - kapral Łukaszewicz przyznał się przy wódce, że to on podrzucił ów karabin pod stodołę sołtysa w Karnieszewicach z polecenia komendanta MO. Zaś kierownik szkoły w Iwięcinie powiedział w zaufaniu do wójta p. Dawidowicza, że go przez trzy doby trzymano w celi osobnej na desce pod kloaką. Nie mógł się nawet zdrzemnąć, by nie wpaść w dół. Codziennie rano pytano go, czy będzie on i gromada głosować na listę numer 1. Dopiero po trzech dniach, gdy nie mógł wytrzymać - powiedział, że tak... Zwolnili go na parę dni przed wyborami ponoć przekonanego do słusznej listy numer 1".
Ten krótki, ale jakże wymowny fragment wspomnień proboszcza z Sieciemina pokazuje w jak trudnych warunkach i pod jak wielka presją nowej władzy przyszło tworzyć życie lokalnej społeczności ludziom uznawanym za autorytety. 
 Przy odsłonięciu tablicy było obecnych troje uczniów, których uczył Henryk Błaszczyk: Anna Stankiewicz, Edward Rodak i Elżbieta Garyga  (małżeństwo) oraz Bronisława Sirko wdowa po zmarłym Władysławie Sirko.
 Pamiątkowe zdjęcie
W 70 rocznicę powstania szkoły umieściliśmy skromną tablicę na korytarzu szkoły upamiętniającą Henryka Błaszczyka. Nad tablicą zdjęcie z wychowankami z roku 1951.