piątek, 20 listopada 2015

ks. Henryk Świerkowski – zapomniany bohater

ks. Henryk Świerkowski to postać mało znana ale dla naszej parafii zasłużona. Był pierwszym proboszczem Parafii Dobiesław w latach 1946-1947. To on narażając życie i  zdrowie uratował kościół w Dobiesławiu i Iwięcinie od narodowców. Przez wiele lat pełnił posługę kapłańską w Szczecinie, angażując się również w działalność społeczną miasta, czego wyrazem jest nadanie przez Radę Miasta Szczecin w 2014 roku nazwę "plac Ks. Henryka Świerkowskiego" placowi otaczającemu kościół p. w. Chrystusa Króla w Szczecinie.
Jego pasją były drzewa i krzewy ozdobne. Trwałym śladem jest zespół zieleni (sadzonki ściągane z Europy) przy kościele w Skolwinie i przy świątyni na Niebuszewie gdzie był proboszczem od 1980 r. do 1990 r.
Bohaterska postawa księdza zasługuje na upamiętnienie.  W 70 rocznicę powrotu Ziem Zachodnich do Polski publikujemy w zakładce Kościół, portalu iwiecino.pl.  biografię księdza Świerkowskiego oraz wspomnienia proboszcza Sieciemina - ks. Antoniego Wołek-Wacławskiego, który szczegółowo opisuje tamte dramatyczne wydarzenia.
 

Szkoła 8-klasowa?



Zapowiedź reformy oświaty zapowiedziane w expose Pani Premier Beaty Szydło bardzo mnie ucieszyła a szczególnie informacja o powrocie do ośmioletniego cyklu nauczania w szkołach podstawowych. 
Dla naszej szkoły będzie to miało daleko idące konsekwencje, w większości pozytywne. Zwiększy się ilość uczniów w szkole a co za tym idzie będziemy mieli więcej środków finansowych na jej utrzymanie. Młodzież z naszych wiosek bardziej się zintegruje ze środowiskiem lokalnym. Dwa dodatkowe lata, tak ważne w życiu dorastającego człowieka, to czas nauki ale też kształtowania własnego charakteru. Gdy proces wychowawczy przebiega we własnym środowisku, które zna ucznia od przedszkolaka, większa jest możliwość kształtowania właściwych postaw i wzorców. 
Trzymam kciuki aby reforma się udała!

niedziela, 8 listopada 2015

Maria Idziak 1953 - 2015

Wczoraj wieczorem zmarła Maria Idziak, wielki przyjaciel naszej wioski a dla mnie osobiście osoba, z którą byłem związany emocjonalnie, która rozumiała czym naprawdę jest praca na rzecz dobra wspólnego.
Miała przymioty charakteru, których jej zazdrościłem: umiała zjednywać ludzi wokół wspólnych celów, podtrzymywać w nich nadzieję i entuzjazm oraz chęć działania. Maria potrafiła inspirować, jej artystyczna dusza zawsze miała niesłychane wyczucie estetyki i poczucia piękna. 
Nigdy nie widziałem u niej zniechęcenia, była zawsze pełna pomysłów, którymi zarażała innych. Maria Idziak to pewnego rodzaju fenomenem, zjawisko, w którym mieliśmy szczęście uczestniczyć. Współpracowałem z nią w latach 2005 – 2008 w ramach projektu EQUAL - Wiosek Tematycznych oraz później przez kilka lat przy prowadzeniu warsztatów bożonarodzeniowych dla dzieci.
Wspólnie zrobiliśmy dwa duże projekty cysterskie (2010, 2013), przypominając zapomniane dziedzictwo „szarych mnichów” na Pomorzu. Dzięki licznym szkoleniom, wyjazdom integracyjnym, oraz trwałym dziełom jakie tu zostały, mieszkańcy naszej wioski mogli wiele zyskać. 
 
Był to zysk nie tyle materialny co duchowy, inspirujący do robienia czegoś nowego, uwierzenia, że można realizować własne pomysły i marzenia. Na wyprawach edukacyjno-studyjnych w kraju i za granicą mieliśmy możliwość zwiedzenia „kawałka świata”, podejrzenia ciekawych rozwiązań i poznania ludzi, którzy biorą los we własne ręce.

Maria Idziak potrafiła nas wszystkich zbliżyć do siebie. Częste wizyty w Podgórkach, Sierakowie Sławieńskim, Dąbrowie i innych wioskach sprawiły, że zawiązały się przyjaźnie między nami. Otworzyły się granice wsi co sprawiło, że np. Podgórki, które kiedyś były „za górami, za lasami” stały się nam bliskie a Sierakowo Sł., które było na krańcach naszej gminy, nagle znalazło się w samym centrum.

W roku 2008 Maria Idziak była konsultantem artystycznym podczas renowacji renesansowych ław (strona południowa) w kościele w Iwięcinie. Wsparła mnie w trudnym momencie, gdy musieliśmy zakwestionować jakość wykonanych prac w urzędzie konserwatorskim. 
Mimo postępującej choroby potrafiła zachować pogodę ducha. Do końca interesowała się tym, co się dzieje w naszej wiosce. W trudnym momencie przejmowania szkoły przez stowarzyszenie w roku 2011 oraz później, zawsze mogłem liczyć na jej radę i życzliwość. 
Mario, na zakończenie projektu EQUAL dostałaś od nas pięknego anioła, teraz proszę aby Twój Anioł Stróż przeniósł Cię do Boga w Niebie. Do zobaczenia!
Zapraszamy na Mszę Św. w intencji śp. Marii Idziak w dniu 10 listopada 2015 r. o godz. 17.30 w kościele pw. MB Królowej Polski w Iwięcinie.


 Maria Idziak (1953 - 2015) - notka biograficzna
Maria Idziak urodziła się 10 lipca 1953 roku w Gryfinie. Tam właśnie w 1946 roku, po wyjeździe ze Stanisławowa, osiedlił się jej tato ze swoją mamą i siostrą, tam poznali się i pobrali rodzice Marii, tam ukończyła szkołę średnią. A że świadectwo maturalne miała wyśmienite - mogła rozpocząć studia bez egzaminów. Rodzina namawiała ją na medycynę. W ostatniej chwili zdecydowała się na polonistykę, którą ukończyła w 1977 roku na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Obroniła pracę magisterską o integracji językowej na Ziemiach Zachodnich. 
W tym samym - 1977 roku wyszła za mąż za Wacława Idziaka, z którym - jak mówiła - przez pięć lat studiów siedziała w jednej ławce. 31 stycznia 1981 r. urodził się syn Piotr.
Tuż po studiach tzw. "rok kulturalny" przepracowali oboje w ośrodku kultury w Gryfinie, od 1978 roku - mieszkają w Koszalinie. Maria kilka miesięcy przepracowała tutaj w szkole i dwa lata - w Wydziale Kultury Urzędu Wojewódzkiego. Potem zajmowała się sprawami plastyki w Koszalińskim Towarzystwie Społeczno-Kulturalnym (KTSK), jedenaście lat - pracując w tym stowarzyszeniu, później - działając społecznie. Przez kilka kadencji była członkiem Zarządu  a później prezesem KTSK. Od września 2005 roku pracowała na rzecz Partnerstwa na Rzecz Rozwoju RAZEM realizującego projekt tworzenia wiosek tematycznych na terenie województwa zachodniopomorskiego w ramach Inicjatywy Wspólnotowej EQUAL.
 
Od 1981 roku Maria zaczęła malować "na poważnie", choć malowała już dużo wcześniej. Dom rodzinny pełen był obrazów babci - profesjonalnej malarki po studiach we Lwowie, która zaraziła ją swoją pasją. Zresztą siostra ojca, polonistka - też była malarką. Maria malowała w domu, w akademiku, w kole plastycznym w Gryfinie, w Klubie Plastyka Amatora przy WDK w Koszalinie. Zdobyła uprawnienia zawodowe i rozpoczęła samodzielną drogę twórczą, znaczoną udziałem w wielu wystawach zbiorowych, indywidualnych i w plenerach. Wystawiała swoje prace na wystawach indywidualnych - między innymi w Koszalinie, Gdyni, Kołobrzegu, Nowym Sączu, Toruniu, Krakowie, Ciechocinku, Warszawie, Krynicy, Słupsku, Łebie, Zakopanem, Poznaniu, Sopocie, Olsztynie, Szczecinie, Wałbrzychu, Rzeszowie a także kilkakrotnie w Niemczech, we Francji, Danii - w Kopenhadze i wielokrotnie na Bornholmie. Brała także udział w bardzo wielu wystawach zbiorowych. Wspólnie z Gretą Grabowską zorganizowały cykl wystaw pt. "Papier i Papier". O swoim malarstwie - opowiadała tak:
Na początku malowałam obrazy olejne i akwarele, głównie pejzaże, pod okiem śp. Bronisława Rychlika. Potem - był okres abstrakcjonizmu, zafascynowałam się szczególnie malarstwem amerykańskim, tzw. malarstwem gestu, łączyłam różne techniki i różne faktury. W 1995 roku zostałam przyjęta do dynamicznie rozwijającego się, mającego swą siedzibę w Nowym Sączu Stowarzyszenia Pastelistów Polskich. Systematycznie brałam udział w Ogólnopolskich, obecnie Międzynarodowych Biennale Pasteli. Nieustanne poszukiwania doprowadziły mnie do znalezienia nowych możliwości wykorzystania tak tradycyjnej techniki, jaką jest pastel. Przeszłam od kredki suchej do pasteli pylistej, proszków pigmentowych i tworzenia różnych faktur i struktur na bazie pasteli. Teraz dołączyłam do tego wszystkiego elementy zbudowane z innych materiałów. Są to tkaniny, stare papiery, bibuły, tektury. Tak powstały moje ostatnie "Martwe natury".



Maria malowała, pokazywała prace na wystawach, czasem je sprzedała. Ale to nie wszystko. Ludzie mają różne talenty - mówiła. Ja od zawsze miałam zdolności organizatorskie i animatorskie. W szkole i podczas studiów - organizowałam wyjazdy, wycieczki i rajdy. Już w Gryfinie byłam prezesem Gryfińskiego Towarzystwa Kulturalno-Oświatowego. Wtedy, podczas zjazdu regionalnych stowarzyszeń kultury w Szczecinie poznałam śp. Stefana Napierałę - szefa KTSK. Kiedy w 1978 roku przeprowadziliśmy się z mężem do Koszalina, odwiedziłam pana Stefana w siedzibie Towarzystwa, gdzie na ścianach znajdowała się piękna kolekcja malarstwa artystów koszalińskich, i tak zaczęła się moja przygoda z KTSK. Potem (wiele lat wspólnie z Andrzejem Słowikiem, później z Gretą Grabowską) organizowałam plenery dla różnych środowisk plastycznych, w tym także - dla młodzieży. Najbardziej znane były plenery w Górznie k. Torunia (9 edycji), w Karlinie (plener "Zapraszam do pracy", którego akcja toczyła się w karolińskim spichlerzu), w Hotelu "Polanin" w Połczynie Zdroju, na którym plastycy spotykali się trzynaście razy. Teraz - od sześciu lat - organizuję imprezy plastyczne dla uzdolnionych dzieci wiejskich w Podgórkach. Są to dziesięciodniowe warsztaty wakacyjne, podczas których spotykają się dzieci z okolicznych wsi, dzieci niepełnosprawne i dzieci z dużych miast. Myślę, że najważniejsze są na tych warsztatach nie tyle same efekty malowania, ile wytworzenie niepowtarzalnego klimatu nieustającej pracy twórczej, który daje młodym osobom satysfakcję i rozwija kreatywność. Duża w tym zasługa pomagających mi kolegów artystów - Agnieszki Sienkowskiej, Beaty Jasionek, Andrzeja Koniecznego, Wojtka Tężyckiego oraz studentów uczelni artystycznych.
 

Dwa razy w roku Maria organizowała plenery dla dorosłych profesjonalnych artystów - jeden o nazwie "Plener z DEBETEM" w Sianożętach, drugi - "Na Hawajach"- w gospodarstwie agroturystycznym leżącym nieopodal Złotowa.
Dużo czasu zajmowała jej także praca związana z tworzeniem projektów aktywizacji społeczno-zawodowej mieszkańców naszych wsi oraz starania o uzyskanie dofinansowania na ich realizację ze środków Unii Europejskiej i ONZ
W latach 2005 – 2008 powstały  Wioski Tematyczne w tym trzy w Gminie Sianów: Sierakowo Sł., Dąbrowa i Iwięcino oraz w Gminie Malechowo: Paproty i Podgórki. W późniejszych latach Maria Idziak nie przestawała wspierać lokalnych społeczności angażując się w projekty odwołujące się do dziedzictwa pocysterskiego „Ekonomia Społeczna na Szlaku Cysterskim” w 2010 r. oraz „Pomorski Szlak Cysterski: Iwięcino, Wierciszewo, Dąbrowa”.
Zmarła w wieku 62 lat 8 listopada 2015 r.
Źródła: Przy opracowaniu notki biograficznej korzystałem z artykułu Marii Ulickiej „Ludzie regionu”