poniedziałek, 31 października 2016

Wspomnienie




Z ojcem Rajmundem Guzikiem - cystersem w Iwięcinie

Prawie rok temu,  8 listopada 2015 r. zmarła Maria Idziak, uzdolniona malarka mająca  jednocześnie w swoim charakterze wielką wrażliwość na sprawy społeczne i losy innych ludzi. Zapamiętałem ją jako osobę, która delikatną perswazją potrafiła przekonywać do wspólnych działań wielu ludzi, była często arbitrem w sprawach trudnych i wydawało się, że beznadziejnych.

 Hawaje, lipiec 2014
Wrodzona wrażliwość artysty oraz umiejętność rozmawiania z „prostymi ludźmi” niejednokrotnie przełamywała bariery i przeszkody w dążeniu do celu. Mocny, dominujący  charakter nie przeszkadzał jej w wysłuchiwaniu innych, podpowiadaniu rozwiązań, wskazywaniu ścieżek i dawaniu nadziei,  gdy już wszystko zawiodło.   Maria była wrodzoną optymistką z dużym poczuciem humoru  i tym optymizmem i radością życia zarażała innych. W naszych kontaktach najbardziej ujmowała mnie jej waleczność oraz szczerość.  


Powyżej, ostatni obraz namalowany przez Marię Idziak

Była człowiekiem wolnym, robiła to co najbardziej lubiła: malowała  oraz kochała ludzi – poprzez inspirowanie ich do rzeczy, których sami bez jej pomocy, nigdy by się nie podjęli. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz