piątek, 1 września 2017

Feliks Och-bohater wojny z 1939 r.

Obecne miejsce spoczynku Feliksa Ocha - Warszawa, ul. Złotej Jesieni, kwatera wojenna.

Dzisiaj mija 78 rocznica wybuchu II wojny światowej. W naszej rodzinie mamy bohatera wojny obronnej z 1939 roku - Feliksa Ocha.
Feliks Och – urodził się 26.08.1912 r. w Talczynie. Był żołnierzem kampanii wrześniowej 1939 r., zginął w Bitwie pod Falenicą, koło Warszawy 19 września 1939 r.  w wieku 27 lat.

Dariusz Baliszewski w tygodniku WPROST w artykule "Falenica-jak Monte Casinno" tak opisuje tę bitwę: 19 września w Falenicy doszło do bitwy. Zapomnianej. Niemcy opisali ją jeszcze w czasie wojny, poświęcając całe rozdziały polskiemu bohaterstwu. Polacy zdołali zniszczyć kilkanaście czołgów i w czterokrotnych kontratakach wypchnąć Niemców z Falenicy. Całodzienną walkę przerwał zmierzch. W nocy wobec kończącej się amunicji płk Władysław Kaliński rozkazał, by żołnierze przerwali walki i próbowali indywidualnie się przedostać do Warszawy. Do stolicy jakimś cudem udało się dostać przez Wisłę 200 żołnierzom, w tym płk. Kalińskiemu i płk. Kubickiemu. Reszta próbujących dotrzeć do rzeki zginęła w młodniakach na polach Zerzenia i Błot albo dostała się do niewoli. Nie wiadomo, ilu żołnierzy zginęło. Można jedynie szacować straty. Niemcy twierdzą, że do niewoli dostało się po bitwie 1700 Polaków. Liczba rannych i poległych jest praktycznie nie do ustalenia. Wiadomo tylko, że gdy w 1946 r. społeczność falenicka postanowiła utworzyć cmentarz dla polskich żołnierzy, to tylko w Falenicy ekshumowano 50, a na terenie gminy ponad 500 zwłok".

Obecne miejsce spoczynku Feliksa Ocha: Warszawa, ul. Złotej Jesieni, kwatera wojenna.

Związek operacyjny: Odwody Naczelnego Wodza.

Stopień: strzelec.

Przydział na 1 września 1939 r.: 5DP. Jednostka: 26 pp.

Zobacz  kartę bohatera na portalu „Bohaterowie Bitwy nad Bzurą” - tutaj

Cześć Jego pamięci!

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Archiwalna strona internetowa





Strona internetowa Wioski Końca Świata działała w okresie od 2013 do 2017. Prowadzona była przeze mnie najpierw jako witryna dużego projektu Wiosek Tematycznych – Wioski Końca Świata, następnie dwóch projektów propagujących dziedzictwo pocysterskie na Pomorzu Zachodnim a w ostatnim okresie służyła jako portal informujący o bieżących wydarzeniach, które działy się w naszej miejscowości. Opłacona jest z prywatnych środków i udostępniona w celach archiwalnych jako świadectwo tego co działo się w wiosce na przestrzeni ostatnich 10 lat. Publikacje umieszczonych w witrynie można propagować na innych portalach internetowych chyba, że są to autorskie opracowania – wymagające zgody autora. Dostępna jest pod linkiem - http://www.debol1.linuxpl.info/blog/

środa, 23 sierpnia 2017

Spotkanie w Woli Pękoszewskiej

 Pamiątkowe rodzinne zdjęcie osób, które pomagały w budowie drzewa genealogicznego zrobione po Mszy św. w Jeruzalu 28.07.2017 r.
28 lipca 2017 r. w świetlicy wiejskiej w  Woli Pękoszewskiej spotkałem się z osobami, którzy pomagały mi przy tworzeniu historii naszej rodziny. Wcześniej o godzinie 17.00 w kościele p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego w Jeruzalu skierniewickim odprawiona została Msza św. w intencji wszystkich zmarłych potomków Antoniego i Pauliny Dębowskich. Na świetlicy spotkanie rozpoczęła Pani Maria Cygan dyrektorka gimnazjum w Jeruzalu, mieszkanka Woli Pękoszewskiej. Opowiedziała o historii miejscowości, o XVIII-wiecznym dworze Górskich, częstych wizytach w nim Józefa Chełmońskiego - malarza i Henryka Sienkiewicza. Następnie Andrzej Dębowskich podziękował wszystkim obecnym za pomoc przy ustalaniu faktów z życia poszczególnych członków rodu oraz udostępnieniu zdjęć z rodzinnych archiwów. 

Wzniesienie wspólnego toastu
O rodzinie Kazimierza Dębowskiego ciekawie opowiedział jego wnuk mecenas Marek Henke - prowadzący kancelarię adwokacką w Warszawie.  Krystyna Deptuszewska wspomniała  rodzinę Antoniny Bieleckiej z domu Dębowskiej, która mieszkała w Jabłonnej. Andrzej Dębowski przedstawił w prezentacji rodzinę Stanisława Dębowskiego. Każdy z uczestników spotkania otrzymał pamiątkowe breloczki, z wygrawerowanym laserowo drzewem rodziny. Było wiele wspomnień, wzruszających chwil, które na długo zapadną w naszej pamięci.
Przystanek autobusowy w Woli Pękoszewskiej






środa, 2 sierpnia 2017

Dzisiaj mija 73 rocznica jego śmierci.


2 sierpnia 1944 roku w drugim dniu Powstania Warszawskiego, na oczach 22 letniej Heleny Dębowskiej, wbiegając do bramy z bronią w ręku, ginie od strzału niemieckiego snajpera jej brat Zbigniew Jerzy Dębowski. Zbigniew urodził się 1 listopada 1944 roku, był synem Kazimierza Dębowskiego i Marianny z Kosińskich. Podczas okupacji miał pseudonim "Marek", był podporucznikiem AK z 404 plutonu „Ochota”.
Zginął za wcześnie mając niecałe 20 lat. Dzisiaj mija 73 rocznica jego śmierci.
Będąc w Warszawie odwiedźcie cmentarz na wojskowych Powązkach. Pochowany jest na kwaterze A20, rząd 2, grób 11.
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie....

środa, 12 lipca 2017

Wola Pękoszewska

Serdecznie zapraszam w dniu 28 lipca 2017 r. na spotkanie integracyjne w Woli Pękoszewskiej (50 km od Warszawy), Parafii Jeruzal (skierniewickim), gm. Kowiesy, miejscu gdzie urodziła się i wychowała szóstka dzieci Antoniego Dębowskiego i Pauliny Dębowskiej z domu Sumera.
Program spotkania:
1.    28 lipca 2017 r. 17.30 Msza św. w kościele p. w. Podwyższenia Krzyża Świętego w Jeruzalu w intencji zmarłych z rodziny Dębowskich: Antoniego i Pauliny oraz ich dzieci: Stanisława, Katarzyny, Antoniego, Antoniny, Marianny, Kazimierza oraz wszystkich zmarłych potomków ich rodzin.
2.    28 lipca 2017 r. 18.3.00 - 22.00  - spotkanie integracyjne w świetlicy wiejskiej w Woli Pękoszewskiej,  na którym m.in. przedstawione zostanie zaktualizowane drzewo genealogiczne rodziny, dokumenty archiwalne oraz wspomnienia przedstawicieli rodzin (koszyczek we własnym zakresie)

czwartek, 29 czerwca 2017

Nazwisko Dębowski


        Własnoręczny podpis Stanisława Dębowskiego na akcie ślubu z 1928 Janiny Dębowskiej i Józefa Niewczasa.
 
W przedłużaniu nazwiska Dębowski w naszej rodzinie, tylko Stanisławowi – najstarszemu synowi Antoniego i Pauliny, sprzyjało szczęście. Jego brat Antoni miał same dziewczyny natomiast najmłodszy Kazimierz - jedynego syna Zbigniewa, który zginął w Powstaniu Warszawskim, nie pozostawiając potomka. 
W następnych pokoleniach nazwisko Dębowski przedłużali tylko synowie Stanisława: Edward i Tadeusz oraz ich potomkowie. Tadeusz i jego zstępni na skutek pomyłkowego wpisu w urzędzie stanu cywilnego noszą nazwisko Dembowski co było w tamtych czasach częstym przypadkiem. W alfabecie rosyjskim nie ma literki ę więc w aktach metrykalnych ksiądz zapisywał nazwisko tak jak słyszał czyli дэмбовски dodając najczęściej w nawiasie polską wymowę nazwiska. Na dokumentach metrykalnych występują różne własnoręczne podpisy z błędami w pisowni np. Dęmbowski, Dembowski, Dęboski.
Od urodzenia Antoniego Dębowskiego minęło 167 lat, w obecnym czasie rodzi się już siódme pokolenie Dębowskich. Obecnie osób żyjących płci męskiej w naszej rodzinie noszących nazwisko Dębowski jest - 23. Najmłodszym Dębowskim jest - mój wnuczek Michał Dębowski(2016), syn Mateusza i Aleksandry a najstarszym - mój ojciec Sylwiusz (1939) a w linie żeńskiej - Halina Dębowska-Śliwa (1934).
Dla porównania w ogólnopolskiej bazie PESEL wg. stanu na rok 2015 było 9745 osób noszących w Polsce nazwisko Dębowski/Dębowska.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Prezes Grażyna Gabrysiak

14 czerwca 2017 r. na zebraniu  w Świetlicy Wiejskiej w Iwięcinie odwołano trzech członków Zarządu stowarzyszenia, w tym mnie jako Prezesa. 
Podczas 10 lat mojej pracy w Zarządzie stowarzyszenia starałem się, aby stowarzyszenie było autonomiczną, niezależną strukturą, bo to jest normalna i zdrowa sytuacja.
Dlaczego było to takie ważne? Ponieważ Zarząd pełni wobec szkoły funkcję nadrzędną, kontrolną i powinien być w swych działaniach autonomiczny, nie poddany żadnym naciskom.
Od marca tego roku sekretariat i gabinet dyrektora szkoły zamienił się w „klub dyskusyjny”, albo inaczej mówiąc „sztab kryzysowy”, którego celem była zmiana władzy w stowarzyszeniu. Pretekstem stał się rozpisany konkurs na dyrektora jednostki. 
Poprzez działania sołtysa wsi Grażyny Gabrysiak oraz obecnego dyrektora Tomasza Świderskiego szkoła stała się areną działań politycznych. Na zebraniach z rodzicami wylewano „wiadra pomyj” na obecny Zarząd, zastraszano jego członków, napuszczano niektórych rodziców, którzy nie będąc zorientowanymi w sytuacji, przyszli na walne zebranie aby nie dopuścić do rozpisania konkursu. Skarżono na nas wszędzie gdzie się da: do burmistrza, starosty, kuratora, wojewody.
Atmosfera w szkole pomiędzy pracownikami była również nie do pozazdroszczenia. Podsuwano im pisma sprzeciwiające się podjętym przez zarząd uchwałom.
Opowiadano zmyślone historie jakobym miał przynieść w „teczce” kandydata na dyrektora a ekspert z Centrum Edukacji Nauczycieli- członek komisji konkursowej był przekupiony. Prawda jest zupełnie inna.
W pracy obecnego dyrektora nie podobało mi się głównie jego brak zaangażowania w nadzór pedagogiczny  i podniesienie poziomu nauczania oraz brak lojalności wobec organu prowadzącego.
W obecnej sytuacji pełną odpowiedzialność za los stowarzyszenia i szkoły bierze sołtys wsi Grażyna Gabrysiak. Nie ukrywam, że mam do niej żal, za sposób w jaki zostaliśmy potraktowani oraz za niesprawiedliwe pomówienia wobec jednego z członków zarządu. Bardzo trudno znaleźć ludzi, którzy społecznie, na zasadach nieodpłatnego wolontariatu będą angażować się w sprawy lokalne.
Pani Grażyna Gabrysiak doprowadziła do rozbicia Zarządu od środka, podziału na „ludzi dyrektora” i tych, którzy są przeciwko niemu. Nasze relacje zaczęły się już psuć w momencie, gdy chcieliśmy wyciągać konsekwencje wobec poprzedniej księgowej, która popełniła ewidentne błędy i zaniedbania.
Zostawiamy szkołę w dobrej kondycji finansowej, bez długów i braku nieuregulowanych zobowiązań. Nie ukrywaliśmy, że po rozstrzygniętym konkursie gdzie wygrał stary dyrektor i tak odejdziemy.  Można było rozstać się z klasą, w sposób pokojowy, przekazując sobie obowiązki.  Stało się jednak inaczej, zostaliśmy odwołani podczas zebrania, które zostało zwołane z naruszeniem statutu.
Ostatnie dziesięć lat mojego życia poświęciłem w dużej części pracy społecznej: najpierw na ratowanie naszego XIV-wiecznego kościoła przed zniszczeniem a ostatnie lata na niedopuszczenie do likwidacji szkoły, która ma długą powojenną tradycję. Teraz z jednej strony czuję dużą ulgę, z drugiej  jestem pełen obaw co do przyszłości i dalszych losów placówki.
Ze stowarzyszenia nie odchodzę, bo jest to w dużej mierze „moje dziecko”. Jako zwykły członek będę przyglądał się pracy tych, którzy wzięli odpowiedzialność za dalszy los organizacji.
Nowa Pani Prezes ma przed sobą trudne zadanie uciszenia burzy, którą sama rozpętała...

c.d.n.

piątek, 23 czerwca 2017

Blog wznowiony

Po kilkumiesięcznej przerwie wznawiam pisanie swojego bloga. W poniedziałek 26 czerwca 2017 r. pojawią się nowe wpisy, w których odniosę się do zmian, które zaszły w naszym otoczeniu. Zachęcam do czytania.